Wielkanocne rozdanie :)

1 komentarze
Chciałam Was zaprosić do wzięcia udziału w wielkanocnym rozdaniu. Rozdaniu, w którym będziecie mi mogli bardzo pomóc :) A sami będziecie mogli wygrać fajną nagrodę :) Jaką? Mam jedną "nadmiarową" książkę z Kuchni Lidla, a dokładniej Cukiernia Lidla - Przepisy Mistrza Pawła Małeckiego. Po co ma leżeć na półce, wolę się nią z Wami podzielić ;) Zaznaczę od razu, że jest to moja własność, Lidl nie jest sponsorem ani organizatorem konkursu. Właśnie, konkursu ;) O co w nim chodzi?

Paletka do makijażu Hawaii Autobalm, The Balm. Hawajskie klimaty dla każdej z nas :)

20 komentarze
Dzisiaj przedstawię Wam paletkę do makijażu, która króluje w mojej kosmetyczce od listopada poprzedniego roku. Używam jej praktycznie, maluję się nią głównie do pracy i jeszcze mi się nie znudziła :D To jest naprawdę niespotykane zjawisko!!! Cenię ją za wielofunkcyjność, świetną jakość, piękne kolory i urocze wzornictwo. No i za oszczędność czasu w porannym makijażu, bo zazwyczaj wolę dłużej pospać niż pacykować się przed lustrem, a wskazówka zegara rano zasuwa w przyśpieszonym tempie i zwykle jestem w tzw. niedoczasie :p Zdjęcia do posta i zapowiedź na Instagramie zniweczyły tajemnicę - wiecie już, że przedmiotem dzisiejszej recenzji będzie paletka do makijażu The Balm Autobalm Hawaii z tajemniczą Anitą Newcar spoglądającą na nas zalotnie z opakowania :) Ale do rzeczy...


Ach, co to był za ślub!!!

4 komentarze
Pół roku temu moja serdeczna koleżanka wyszła za mąż :) Jak ten czas leci, mam wrażenie, że to było kilka dni temu... Że kilka dni temu jechałam, żeby spędzić z Anką ostatnią noc przed ślubem... Że kilka dni temu nie mogłyśmy usnąć z emocji i gadałyśmy do trzeciej nad ranem... Że kilka dni temu robiłam jej makijaż i serce waliło mi szybko ze wzruszenia... Że kilka dni temu bawiliśmy się do rana na weselu i potem dochodziliśmy do siebie na grillowych poprawinach na działce :D Było to dla mnie spore przeżycie... Bo chociaż nie lubimy z Anką wielkich słów, to jest to moja najbliższa kumpela, psiapsióła jeszcze z czasów szkolnych :) Mieszkamy w innych miastach, możemy się nie widzieć miesiącami, ale jak się spotkamy to zawsze mamy tematy do rozmowy i po prostu nie możemy się nagadać i sobą nacieszyć :) Oczywiscie nie zgadzamy się we wszystkim, ale w tej relacji nie o to chodzi żeby sobie potakiwać ;) Wiążą nas z Anką wspólne przeżycia i wspomnienia - aż mnie normalnie w gardle ściska, jak piszę ten tekst... Człowiek się sentymentalny zrobił na starość, co ja się będę uzewnętrzniać - na pewno też macie takie osoby w swoim życiu i wiecie doskonale o co chodzi! Anka jest teraz żoną świetnego faceta, jej mąż należy do ludzi "którzy znają Józefa", jak to Ania Shirley (poprawka: Blythe) mówiła ;) Mam nadzieję spotkać się z Anką i jej mężem w Święta i potem odwiedzić ich w ich domu - już od kilku miesiecy zapowiadam się, że ich nawiedzę i cały czas coś staje na przeszkodzie :/ Ale wiosną na pewno do nich zawitam! A teraz zapraszam Was do obejrzenia zdjęć z szalonego wesela, na których widać, że można tańczyć nawet o kulach (dla tych, których nie przekonał ostatni post o tańcu ;)) Zdjęcia wesela, na którym wszyscy bawili się wyśmienicie i które zostało w pamięci jako wyjątkowe wspomnienie! Enjoy!

Jak się odstresować i mieć piękne ciało? Jest sposób...

5 komentarze
Kocham taniec! Jest to dla mnie najprzyjemniejsza forma ruchu. Gdy byłam mała Mama zapisała mnie do zespołu tańców ludowych, w którym przetańczyłam całą szkołę. Ten czas był dla mnie największą przygodą młodzieńczych lat. Występy, wyjazdy, poznawanie nowych ludzi, zwiedzanie nowych miejsc, zdobywanie nowych doświadczeń i wspomnień nie do zapomnienia, a wszystko to w grupie ludzi których łaczyła wspólna pasja, no i bajecznie kolorowe stroje ludowe ;) Przy okazji występów i konkursów tanecznych miałam kontakt z różnymi rodzajami tańca - od baletu, przez taniec towarzyski i latynoamerykański, aż po taniec nowoczesny i współczesny... Uczyłam się przez samo patrzenie ;) I mimo tego, że w pewnym momencie mojego życia musiałam odejść z zespołu to złapałam tanecznego bakcyla na całe życie. Muzyka gra w mojej duszy i głowie zawsze i wszędzie, potrafię tańczyć w domu przy sprzątaniu, czekając na przystanku na autobus, w pracy przy pracy ;) Gdy jestem na koncercie to ciężko mi usiedzieć na miejscu, od razu pędzę pod scenę, a gdy nie mogę, to tańczę siedząc :D Kocham taniec!!! 

Przez ostatnie lata bardzo mi tańca brakowało. Okazjonalne imprezy to nie było TO. Jednocześnie czułam, że gnuśnieję i daję się stłamsić rutynie życia codziennego. Coraz mniej mi się chciało... Aż postanowiliśmy zapisać sie z moim B. na kurs tańca latynoamerykańskiego. Co niedzielę mamy zajęcia z salsy, poniedziałkowe wieczory zaś spędzamy na tańczeniu bachaty. I jest super! Odżyłam!!! 

Jeżeli nie jesteście przekonani do tańca, jeżeli się wstydzicie albo nie czujecie rytmu i sądzicie, że taniec to nie Wasza bajka - specjalnie dla Was przedstawiam siedem powodów, dla których warto się przełamać, puścić biodra w ruch i zacząć podrygiwać w rytm muzyki :D 

LOTD: futro okiełznane

11 komentarze
Futro zawsze było dla mnie trudnym modowo tematem. Odkąd pamiętam się go bałam, nie umiałam go okiełznać i nie wiedziałam jak je nosić. W czasach studenckich podziwiałam moją kumpelę, która pomykała w sztucznym granatowym futerku i świetnie się w nim czuła. Ja sama nie miałam tyle odwagi i zawsze wybierałam bardziej bezpieczne i zachowawcze odzienia wierzchnie... Futerka podobały mi się na innych dziewczynach, ale sama z dwojga złego wolałam kożuchy ;) Do tej pory futro kojarzy mi się z moją Babunią, która w swojej szafie ma kilka prawdziwych, nie-sztucznych egzemplarzy, i które bardzo do niej pasują. Wygląda w nich niesamowicie elegancko i szykownie, a jednocześnie uroczo staroświecko. Teraz, po trzydziestce, nadszedł czas, by zmierzyć się z futrzanym demonem ;) Niedawno przełamałam swoje obawy i kupiłam na wyprzedaży jasne, kremowe sztuczne futerko. I jak to mówią, okazało się, że nie taki diabeł straszny ;) Oczywiście, ciągle uczę się je nosić, ale sięgam po nie z coraz mniejszą nieśmiałością. Na zdjęciach zobaczycie futro w casualowym zestawie ze skórzanymi leginsami i wysokimi botkami na platformie. Kolory są jak najbardziej moje - kremowy, brudny róż, burgund i brodo, wpadające w jaskrawy amarant. I jak się Wam podoba ten zestaw? Bo ja się w nim czułam nadspodziewanie dobrze :)

Blogging tips